Zaniedbałam bloga okropnie. Oprócz tego, że rozpoczęła nową pracę - nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Codzienne dojazdy do i z pracy pochłaniają mi sporo czasu. Przyznaję się bez bicia, że moja kuchnia stała się monotonna! To co gotuję jest proste, szybkie, praktycznie samo robiące się :-)
Co mogę jeszcze powiedzieć ... z okazji Nowego Roku, życzę Wam spełnienia marzeń, zdrowia i miłości :-)
Pozdrawiam serdecznie! :-)
niedziela, 1 stycznia 2012
czwartek, 29 września 2011
Zupa z kurek
Ponieważ ostatnio miałam sporo wolnego, skorzystałam z okazji i odwiedziłam pobliski targ. Uwielbiam takie miejsca, te ilości warzyw/owoców, mnóstwo kolorów i zapachów. Zupę kurkową zrobiłam jakiś czas temu (ok. 3 tygodnie). Kurki ”chodziły” za mną, nie chciałam sosu, jajecznicy ... chciałam zupę!


Zupa z kurek
300 gr kurek
1 duża marchewka
1 duża cebula
1 średnia pietruszka
100 gr boczku (miałam boczek wędzony)
3 średnie ziemniaki
kawałek selera
ząbek czosnku
łyżka masła
sól,pieprz do smaku
natka pietruszki
bulion warzywny
Kurki oczyszczamy (kurki opłukałam w wodzie z solą, potem zalałam wrzątkiem i ponownie opukałam pod bieżącą wodą), większe kroimy w kawałki. Gotujemy bulion warzywny, dodajemy do niego pokrojone w kostkę ziemniaki, pietruszkę, marchewkę i seler. Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła, dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę, pokrojony czosnek, następnie dodajemy kurki, smażymy wszystko na małym ogniu. Kurki i cebulę dodajemy do bulionu warzywnego. Boczek kroimy w kostkę i podsmażamy na patelni. Do zupy dodajmy śmietany, doprawiamy solą i pieprzem. Boczek można dodać bezpośrednio do garnka, lub na talerzu :)
Zupę rozlewamy na talerze, posypujemy natką pietruszki ... i to tyle! :-)
Zupa była dobra, ale to jeszcze nie to o co mi chodziło ;)
Pozdrawiam
:-)


Zupa z kurek
300 gr kurek
1 duża marchewka
1 duża cebula
1 średnia pietruszka
100 gr boczku (miałam boczek wędzony)
3 średnie ziemniaki
kawałek selera
ząbek czosnku
łyżka masła
sól,pieprz do smaku
natka pietruszki
bulion warzywny
Kurki oczyszczamy (kurki opłukałam w wodzie z solą, potem zalałam wrzątkiem i ponownie opukałam pod bieżącą wodą), większe kroimy w kawałki. Gotujemy bulion warzywny, dodajemy do niego pokrojone w kostkę ziemniaki, pietruszkę, marchewkę i seler. Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła, dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę, pokrojony czosnek, następnie dodajemy kurki, smażymy wszystko na małym ogniu. Kurki i cebulę dodajemy do bulionu warzywnego. Boczek kroimy w kostkę i podsmażamy na patelni. Do zupy dodajmy śmietany, doprawiamy solą i pieprzem. Boczek można dodać bezpośrednio do garnka, lub na talerzu :)
Zupę rozlewamy na talerze, posypujemy natką pietruszki ... i to tyle! :-)
Zupa była dobra, ale to jeszcze nie to o co mi chodziło ;)
Pozdrawiam
:-)
środa, 7 września 2011
Coś dobrego ... pasta z zielonej soczewicy
Ostatnio miałam ogromną ochotę na soczewicę. Kupiłam opakowanie z myślą ugotowania zupy. W międzyczasie przypomniałam sobie o paście z soczewicy. Taka pasta jest fajnym dodatkiem do kanapek, bardzo ją lubię! Jej przygotowanie jest banalnie proste :-) Z podanej ilości wyszła mała miseczka – w sam raz na kolację i śniadanie.

Pasta z soczewicy (zielonej)
- pół szklanki soczewicy
- szklanka wody
- oliwa z oliwek
- sól morska, pieprz
- papryka słodka, pieprz ziołowy
- ząbek czosnku
Soczewicę gotujemy do miękkości (na początku gotowania zawsze daję 2 razy więcej wody niż soczewicy, podczas gotowania w miarę potrzeby dolewam wodę). Gdy soczewica będzie miękka, studzę ją. Następnie przekładam do malaksera. Dodaję przyprawy, czosnek oraz sól (nie solę soczewicy podczas gotowania), podczas miksowania dodaję stopniowo oliwę (ostatnio dodałam ok. 2,5 łyżki). Dzięki oliwie, pasta nie jest sucha i lepiej się ją miksuje.
To wszystko. Pasta szybko znika. Ja uwielbiam ją z pomidorami lub papryką. Jest naprawdę sycąca! :-)

Smacznego :-)

Pasta z soczewicy (zielonej)
- pół szklanki soczewicy
- szklanka wody
- oliwa z oliwek
- sól morska, pieprz
- papryka słodka, pieprz ziołowy
- ząbek czosnku
Soczewicę gotujemy do miękkości (na początku gotowania zawsze daję 2 razy więcej wody niż soczewicy, podczas gotowania w miarę potrzeby dolewam wodę). Gdy soczewica będzie miękka, studzę ją. Następnie przekładam do malaksera. Dodaję przyprawy, czosnek oraz sól (nie solę soczewicy podczas gotowania), podczas miksowania dodaję stopniowo oliwę (ostatnio dodałam ok. 2,5 łyżki). Dzięki oliwie, pasta nie jest sucha i lepiej się ją miksuje.
To wszystko. Pasta szybko znika. Ja uwielbiam ją z pomidorami lub papryką. Jest naprawdę sycąca! :-)

Smacznego :-)
sobota, 3 września 2011
Malinowy Król .... lody malinowo - jogurtowe . . .:-)
Pamiętacie piosenkę Urszuli - Malinowy Król?, zawsze przypominam sobie o niej jak robię coś z malin.
Ostatnio kupiłam trzy koszyczki malin. Jeden został "pożarty" od razu, pozostałe dwa podzieliłam i zamroziłam. Dzisiaj miałam ochotę na lody. Nie mam maszyny do robienia lodów, więc wykorzystałam najprostszy sposób. Wystarczy nam malakser i kilka składników :-)
Lody malinowo - jogurtowe
garść mrożonych malin
3 - 4 łyżeczki jogurtu
cukier brązowy do smaku
Zamrożone maliny dajemy do malaksera, miksujemy do momentu aż się rozdrobnią. Dodajemy cukier i jogurt (dodaję po łyżeczce). Miksujemy do momentu połączenia składników. Lody można dać do pojemnika, a potem do zamrażarki. Ja zjadłam swoje od razu ;)
Smacznego!
sobota, 27 sierpnia 2011
Miód malina ... :-)
Dzisiaj nie będzie przepisu, ostatnio (to ostatnio trwa bardzo długo ;-) ), nie mam ochoty na gotowanie. Częściowo wpływa na to brak czasu, pogoda i wiele innych czynników. Gotuję, ale są to rzeczy proste, szybkie - a to zupa pomidorowa, a to jarzynowa, warzywa na parze ... są takie dni, że nic nie gotuję :-)
Ale niedługo będzie jesień, a ja mam już ochotę na moje dwie ulubione zupy z soczewicy ... tylko musi się zrobić chłodniej! ;)
Miłego!
:-)
piątek, 12 sierpnia 2011
Gram w zielone .... pierogi ze szpinakiem :-)
Z gory przperaszam za brak polskich znakow ... ale na tej klawiaturze takowych nie posiadam.
Czy ja pisalam juz ze uwielbiam szpinak? Moge go jesc codziennie! (nawet w okresie zimowym mialam taki czas (hmm z miesiac) ze codziennie na obiad jadlam cos ze szpinakiem, a to makaron, a to lasagne, a to przekladaniec ze szpinakiem itd - wszystkiemu winny byl bar/stolowka pracownicza znajdujaca sie niedaleko mojego miejsca pracy, zawse tam jadlam obiady ... i tam rozsmakowalam sie w pysznych pierogach ze szpinakiem.
Wczoraj zgodnie z obietnica zrobilam na obiad razem z siostra pierogi. Dla wszystkich - ruskie (to niekwestionowany zwyciezca wsrod czlonkow mojej rodziny; sama dalabym sie pokroic za pierogi z kasza gryczana i grzybami, pierogi z jablkami mojej babci lub pierogi z kapusta - nie ma znaczenia czy jest kwaszona, czy słodka ;) ) Oprócz pierogow ruskich byly tez pierogi ze szpinakiem.
Pierogi ze szpinakiem
Ciasto zrobilam z ulubionego przepisu:
500 gr maki
ok 400 - 500 ml maslanki
Przesiewamy mąkę, stopniowo dolewamy maslanki (z iloscia maslanki bywa roznie, raz jest to prawie 500 ml innym razem ok 400) To tyle! :-)
Ciasto z tego przepisu wychodzi bardzo miękkie i smaczne.
Farsz:
500 gr mroznonego szpinaku (oczywiscie moze byc swiezy)
4 ziemniaki
100 gr sera feta (moze byc tez ser typu balkanskiego)
2 ząbki czosnku
masło
sól, pieprz
Na patleni rozgrzewamy masło, dodajemy szpinak, posiekane zabki czosnku, szpinak dusimy do momentu az nadmiar wody nam wyparuje. Gdy szpinak przestygnie dodajemy ugotowane ziemniaki (przecisniete przez praskę) oraz ser feta pokroojny w kostke (drobna ;) ). Wszystko razem mieszamy. Na koniec wszystko doprawiamy wszystko solą i pieprzem.
A co potem?, najzywczjaniej w swiecie lepimy pierogi ;) (do wykrawania uzywam najzywklejszej szklanki). Ulepione pierogi wrzucamy na wrzaca, osolona wode. Delikatnie mieszamy, od momentu wypłyniecia pierogow na wierzch gotujemy je jeszcze chwile (nie umiem napisac ile bo zawsze gotuje je na "wyczucie" ;-)
Smacznego!
Btw. dziwna jestem ;) Bo zamiast pamiatek i innych takich, co przywioze sobie z urlopu? Dwie patelnie i komplet garnkow (no nie moglam sie oprzec zeby ich nie kupic, sa ladne, wydaja sie byc porzadne i do tego maja cudny czerwony kolor!
Czy ja pisalam juz ze uwielbiam szpinak? Moge go jesc codziennie! (nawet w okresie zimowym mialam taki czas (hmm z miesiac) ze codziennie na obiad jadlam cos ze szpinakiem, a to makaron, a to lasagne, a to przekladaniec ze szpinakiem itd - wszystkiemu winny byl bar/stolowka pracownicza znajdujaca sie niedaleko mojego miejsca pracy, zawse tam jadlam obiady ... i tam rozsmakowalam sie w pysznych pierogach ze szpinakiem.
Wczoraj zgodnie z obietnica zrobilam na obiad razem z siostra pierogi. Dla wszystkich - ruskie (to niekwestionowany zwyciezca wsrod czlonkow mojej rodziny; sama dalabym sie pokroic za pierogi z kasza gryczana i grzybami, pierogi z jablkami mojej babci lub pierogi z kapusta - nie ma znaczenia czy jest kwaszona, czy słodka ;) ) Oprócz pierogow ruskich byly tez pierogi ze szpinakiem.
Pierogi ze szpinakiem
Ciasto zrobilam z ulubionego przepisu:
500 gr maki
ok 400 - 500 ml maslanki
Przesiewamy mąkę, stopniowo dolewamy maslanki (z iloscia maslanki bywa roznie, raz jest to prawie 500 ml innym razem ok 400) To tyle! :-)
Ciasto z tego przepisu wychodzi bardzo miękkie i smaczne.
Farsz:
500 gr mroznonego szpinaku (oczywiscie moze byc swiezy)
4 ziemniaki
100 gr sera feta (moze byc tez ser typu balkanskiego)
2 ząbki czosnku
masło
sól, pieprz
Na patleni rozgrzewamy masło, dodajemy szpinak, posiekane zabki czosnku, szpinak dusimy do momentu az nadmiar wody nam wyparuje. Gdy szpinak przestygnie dodajemy ugotowane ziemniaki (przecisniete przez praskę) oraz ser feta pokroojny w kostke (drobna ;) ). Wszystko razem mieszamy. Na koniec wszystko doprawiamy wszystko solą i pieprzem.
A co potem?, najzywczjaniej w swiecie lepimy pierogi ;) (do wykrawania uzywam najzywklejszej szklanki). Ulepione pierogi wrzucamy na wrzaca, osolona wode. Delikatnie mieszamy, od momentu wypłyniecia pierogow na wierzch gotujemy je jeszcze chwile (nie umiem napisac ile bo zawsze gotuje je na "wyczucie" ;-)
Smacznego!
Btw. dziwna jestem ;) Bo zamiast pamiatek i innych takich, co przywioze sobie z urlopu? Dwie patelnie i komplet garnkow (no nie moglam sie oprzec zeby ich nie kupic, sa ladne, wydaja sie byc porzadne i do tego maja cudny czerwony kolor!
niedziela, 19 czerwca 2011
Wiosennie .... kurczak z włoszczyzną :-)
Macie czasami tak, że wchodząc do sklepu spożywczego widzicie jakiś produkt, którego nie lubicie i nagle chcecie z niego coś zrobić? Ja tak miałam ostatnio. Poszłam na poranne zakupy, kupiłam wodę, kaszę gryczaną i jabłka ... no i zobaczyłam pęczek włoszczyzny. Wyglądał pięknie, ale wygląd wyglądem ... ten zapach. Rany jak pachniał seler i ..... marchewka! Przecież ja nie lubię marchewki pomyślałam ;) Nie mogłam się oprzeć i kupiłam ten pęczek włoszczyzny. W domu miałam kawałek kalafiora, cebulę i piersi z kurczaka ... i tak powstał obiad, bardzo dobry obiad dodam :-)

Filet drobiowy z włoszczyzną
3 filety z kurczaka
pęczek włoszczyzny
dwie cebule
ok. pół kalafiora
pęczek kopru
sos sojowy
sól, pieprz czarny, pieprz ziołowy
mąka ziemniaczana
woda

Filety z kurczaka płuczemy, oczyszczamy z błonek itp, kroimy na większe kawałki i gotujemy. Włoszczyznę płuczemy, obieramy i kroimy na kawałki, kalafiora dzielimy na różyczki. Liście selera i natkę pietruszki nie wyrzucamy :-) Do gotującego się kurczaka dodajemy włoszczyznę, cebulę i kalafiora. Ja lubię jak warzywa nie są rozgotowane, więc nie gotuję ich za długo :-) Pod koniec gotowania doprawiamy sosem sojowym, pieprzem czarnym i ziołowym, ewentualnie solą. Dodajemy posiekany koperek, natkę pietruszki i liście selera. Żeby zagęścić wszystko użyłam rozrobionej mąki ziemniaczanej w zimnej wodzie (1 łyżka na pół kubka wody). I wiem że dla niektórych to brzmi okropnie bo powiedzą że to mięsny kisiel ;) ... ale ja tak lubię. Wolę taką wersję niż zagęszczanie zasmażką itp :) Po dodaniu mąki ziemniaczanej, wszystko mieszamy i gotujemy jeszcze chwilę. Możemy podawać z ulubionym dodatkiem, ja podałam z kaszą jaglaną, ale kasza gryczana byłaby chyba lepsza :)
Obiadu wyszło spoooro :),więc część zamroziłam :)
Obiecałam sobie ostatnio, że będę dodawać notki co tydzień ... i nawet mi to zaczęło wychodzić.
Miłego tygodnia!
Etykiety:
filet z kurczaka,
obiad,
warzywa
Subskrybuj:
Posty (Atom)